This entry was posted on sobota, Grudzień 10th, 2011 at 10:23 and is filed under Bez kategorii, Edukacja, Hobby. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Skojarzenia
Nierzadko spotykam się z okolicznościami, w których kiedy dowiaduję się jak na imię własnemu potomkowi dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej ludzka reakcja. Często bywa również, iż chce mi się płakać, bywam zrezygnowany, zażenowany, po prostu nie mogę tego przyswoić. O stylu się podobno nie dyskutuje, to co może nie przypadać do gustu mojej osobie, pozostali mają prawo uważać za ideał – i na odwrót. Sęk jednak w tym, iż uważam, iż co poniektóre imiona tak głęboko wbite są w naszych umysłach, tak zgodnie się nam z czymś lub kimś jawią, że wielkim wyzwanie jest nazywanie tak swoich podopiecznych, które dodatkowo noszą nasze nazwisko. Spotkałem się np. z maluchem o imieniu Adolf, i na pewno nie był Niemcem. W swym życiu dostąpiłem okazji ścisnąć dłoń Albinowi, który kompletnie nie miał bladej skóry a nawet Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie pracując w dzienniku – i nie była to podpucha. W życiu politycznym naszego kraju głośno pokazują się również ludzie o dźwięcznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także prezydent Komorowski – czy wam również coś tu nie śmierdzi? Jeśli chodzi o kobiety, moja przyjaciółka ma na imię Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. Jest też Sonia, która kojarzy mi się z niedużym, bezbronnym chomikiem, którego umieszcza się w klatce, a także Żaklina, której imię z trudem przechodzi mi przez aparat dźwiękowy. Uważam, że im dłużej i mocniej rodzice rozmyślają nad imionami dla swoich pociech, tym bardziej dramatyczne są tego skutki.
Leave a Reply

